poniedziałek, 9 stycznia 2012

Fanatyka nikt nie ruszy...



Fanatyka nikt nie ruszy, nie przegoni, nie zagłuszy. Te słowa klasyka polskiego pastiżu dyskotekowego Franka Kimono vel Piotra Fronczewskiego zawsze stanowiły prawdę o pewnym zjawisku towarzyszącym znanym i lubianym artystom. Bezkrytyczne uwielbienie potrafi czasami przerodzić się w coś niepokojącego. Trudno też tak jednoznacznie okreslić kiedy hobby przeradza się w coś takiego. Fanatyk to człowiek uzależniony, posiadający swoją własną wizję artysty. Przy czym nieistotna jest wartość artystyczna idola w stosunku do skali fanatyzmu wystepującego z jego powodu.W ostatnich latach miałem okazję obserwować kilka osób uzależnionych od swoich artystów. Dodam, że nie były to osoby młode. Zadziwia mnie skala tego zjawiska. A jeszcze bardziej determinacja u nich w osiąganiu swojego celu, jakim jest mozliwość obcowania z idolem choćby i tylko wzrokowym. No może nie tylko wzrokowym ale na pewno kontaktem głównie jednostronnym. Miałem przyjemność poznać fankę, która była uczestniczką ponad 116 koncertów Shakina Stevensa. Poznałem również osobę, która od lat nie opuściła koncertu Universe (bez względu gdzie w kraju grali) a jeżeli zdarzyła się absencja to z tego powodu była rozpacz na miarę utraty bliskiej osoby. Tak przynajmniej brzmiało to w jej wypowiedziach. Na co dzień takich i im podobnych ludzi mijamy na ulicy i nawet nam przez głowę nie przejdzie, ile ludzie potrafią sobie odmówić w życiu, by móc sobie nie odmówić tego jednego, wyjątkowego na czym im zależy. Przyzwyczailismy się już do wrzawy wokół gwiazd typu Bono czy z ciut innej półki Lady Ga Ga, Tokio Hotel etc.. Tu sprawa jest jasna. Pierwszy to podstarały super rockman, który łapie małolaty na kompleks tatusia lub ciągnie za sobą cały czas dojrzewajace do 18tki, faktyczne 40 latki. Druga grupa to idole nastolatków, które dopiero szukają swoich wzorców i autorytetów. Póki co jawi im się rockman jako ten wzór.W Polsce średnio nam się udaje stworzyć kult wokół artysty. Pomijam Kazika, bo on sam siebie stworzył i nawet innym wmówił,że jest dobry i kultowy. Były co prawda próby ale mało chwytały. Być może ci artyści nie mieli oddanych fanów. Do czego zmierzam ? Kto z was czytających wie kto to jest Mirosław Breguła ? Pewnie ktoś pokojarzy to imię z zespołem Universe. Kto był swego czasu oczytany w prasie bedzie pamiętał, że gość targnął się na swoje życie. Ciekawe jednak czy wiecie o tym, że zespół ten cały czas funkcjonuje (prowadzony przez tego drugiego). Ma swój fan-klub. Jego forum w internecie ma aktywność dzienną porównywalną z polskojęzycznym forum zespołu The Beatles ? Co roku na śląsku odbywa się fetiwal im. Breguły. A oprócz tego fani zbierają pieniadze by stworzyć miejsce pamięci Mirka Breguły, na który cel organizują dobroczynne koncerty gwiazd. My zwykli fani jesteśmy jednak zwykłymi pikusiami przy tych prawdziwych.Nie potrafimy nawet spamiętać rocznicy śmierci któregoś z naszych idoli.Nawet zawodowcy w radiu nie pamiętają.Będąc ósmy raz na koncercie swojej ulubionej kapeli zadajemy sobie pytanie po co ? Lepiej byłoby iść na co innego .Oj malutcy jesteśmy a przy tym jeszcze złośliwi i krzywdzący. A przecież każdy ma prawo wybrać w swoim życiu dokladnie to na co ma ochotę i po prostu to robić (jak mawiał św. pamięci król sedesów). Uważajmy więc chodząc ulicami między ludźmi byśmy przez przypadek nigdy nie podeptali jakiegoś ołtarzyka przez słowo źle dobrane. Ci ludzie pozbawieni są dystansu a słowa krytyki to niezaprzeczalny sygnał do walki, kto wie czy niebawem nie zbrojnej. Miejmy przy tym świadomość, że to zawsze będzie nasza wina.

Ilustracja do tego wpisu, choć nie do końca oddająca problem tego tekstu ...


1 komentarz:

  1. No to Krzysiek powiedzmy to jeszcze raz, najlepiej jednocześnie, może będzie lepszy efekt: "płyta "The Final Countdown" grupy Europe to płyta dobra ale z pewnością nie arcydzieło"!! Ale akurat w tym przypadku wiadomo, że nie mamy do czynienia z myśleniem głową, tylko...czym innym (a to nas, facetów, często się o to oskarża ;)

    Jestem ciekawy na ilu z tych 116 koncertów Shaky śpiewał "Marry Christmas Everyone" ;) Obstawiam w ciemno, że na 4, bo trudno mi uwierzyć, że na żadnym. Słyszałem kiedyś w Radiu dla Ciebie, że Slade zagrali kiedyś "Merry Xmas Everybody" w Płocku po północy... w sierpniu :)

    Zabawa słowem "kult" - czapki z głów! (dziecięciem będąc widziałem nagłówek Kult Kazika na okładce ś.p. "Anteny" - wylądował pod biustem Kasi Figury ;)

    A M. Breguła na tym plakacie wygląda jak Popiełuszko :0

    OdpowiedzUsuń